Coaching – chwilowa moda czy szansa rozwoju?

Lip 26, 2017 |

Zazwyczaj po wsparcie sięgamy wtedy, gdy wiemy, że jest już tak źle, że nie wytrzymamy dłużej w tym w czym jesteśmy!?!

A gdyby tak inaczej do tego podejść?

Wiele razy moi klienci cytowali pytania ich bliskich: „Po co ci ten coach? Czy Ty sam nie potrafisz wyznaczyć kierunku zmian we własnej firmie?” Pewnie, że potrafisz! Taka też jest idea coachingu – wszystkie odpowiedzi są w nas, sami doskonale wiemy co najlepiej zadziała w przypadku ważnych dla nas kwestii. Ale kiedy długo chodzimy tymi samymi ścieżkami, potrzebujemy, aby ktoś pomógł nam w odkryciu, wyłonieniu i zrozumieniu kluczowych blokad, uniemożliwiających nam pójść dalej, barier przyczyniających się do tego, że ponosimy straty. Potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam odnaleźć ścieżki rozwoju (w biznesie lub życiu). I właśnie to jest miejsce dla coacha, który wesprze w poszerzeniu świadomości, przeprowadzeniu działań i w osiąganiu równowagi i podnoszeniu skuteczności w różnych sferach życia.

Warto uświadomić sobie, że korzystanie z wiedzy i doświadczenia innych NIE jest aktem desperacji czy ulegania modzie, jest raczej MĄDRYM używaniem dostępnych zasobów. W naszym społeczeństwie ciągle pokutuje przekonanie, że do wszystkiego powinniśmy dojść sami – najlepiej ciężką pracą od rana do nocy. Powinniśmy sami: wszystkiego się nauczyć, wdrożyć, skontrolować i dopracować. I przy tym wszystkim najlepiej być jeszcze perfekcjonistami w każdej sferze naszego życia. Bo tylko wtedy sukces ma znaczenie! Doskonale wiem o czym piszę! Sama maiłam takie przekonania. Ale przecież można dużo mądrzej osiągać ambitne cele. Są ludzie, którzy wiedzą, jak dojść tam, gdzie zmierzamy, którzy tę drogę przemierzali już wielokrotnie. A co ważniejsze – okazuje się, że z ich perspektywy często widać szerszą perspektywę z większą ilością detali. I tu właśnie pojawia się obszar do wsparcia dla mentora. A jeśli jest on jeszcze dodatkowo coachem, to pomoże nam nie tylko szybciej posiąść wartościową wiedzę i dowiedzieć się o sprawdzonych już rozwiązaniach. Dodatkowo wesprze nas w odkryciu i przeprowadzeniu pozytywnych ewolucji w naszym życiu, uświadomi nam nasze moce strony, które z różnych względów zostały… zapomniane czy odłożone na później.

Jak się to dzieje?

Nasze mózgi funkcjonują tak, żeby zapewnić nam przetrwanie najmniejszym wysiłkiem, nie tracąc dodatkowej energii. Dlatego z natury jesteśmy leniwi – chyba, że zdecydujemy inaczej i nauczymy się używać naszego mózgu w taki sposób, aby działał na korzyść naszego rozwoju. Pracował dla nas na drodze do mistrzostwa, a nie przeciwko nam!

Z natury chodzimy znanymi sobie ścieżkami i między innymi dlatego zmiany wydają się nam tak trudne. Nawet wtedy, kiedy dobrze wiemy, że coś jednak jest NIE tak, to boimy się tego, co nas czeka za przysłowiowym zakrętem. Bo przecież zawsze może być gorzej, a nawet znacznie gorzej, bo może się nie udać. Dlatego na wyjście z tak zwanej strefy komfortu pozwalamy sobie bardzo rzadko, np. wtedy, gdy wiemy, że jest już tak źle, że nie wytrzymamy dłużej w tym w czym jesteśmy. Inaczej zazwyczaj tkwimy w tym, co dla nas dobrze znane i pozornie „bezpieczne”, nawet jeśli uwiera i boli. Pomimo, że toniemy razem z tym czego nie potrafimy wypuścić, pomimo, że nie możemy z tym płynąć, jest nam z tym „dobrze”, ponieważ to znamy, a wszystko co nowe kojarzy nam się z zagrożeniem. W takim właśnie momencie mojego życia zwróciłam się o pomoc do coacha. Wtedy wydawało mi się to trudną i kosztowną decyzją, ale czułam, że mimo wielu sukcesów na zewnątrz, tak naprawdę ponoszę jakąś porażkę i stoję już pod ścianą.  Na całe szczęście efekty naszych spotkań przeszły moje najśmielsze oczekiwania, to wtedy zauroczyła mnie ta metodyka pracy z potencjałem ludzkim i postanowiłam się nią profesjonalnie zająć. Bo coach jest osobą, która pomaga stworzyć nam warunki, w których możemy bezpiecznie wyjść poza naszą „strefę komfortu”, pomaga nam puścić to, co niewspierające i stare i nabrać odwagi na przyjęcie „nowego”. Praca z coachem pomaga nam podjąć działania, dzięki którym przesuwamy się w kierunku wymarzonych celów – a w konsekwencji dokonujemy zmian i to na lepsze. Proces ten przyśpiesza pomyślny rozwój i umożliwia szybsze czerpanie satysfakcji i korzyści z dokonanych zmian (czyli pomaga dobrze prosperować).

Czy coaching to moda?

Przyjrzyjmy się faktom. Historia coachingu jako skutecznej metody poprawy efektywności w działaniu i sposobu uczenia się nowych umiejętności, sięga 1974 roku i ma sportowe korzenie. Wtedy właśnie tenisista Tim Gallwey wydał swoją przełomową książkę pt.: „Tenis wewnętrzna gra” w której to ujawnił swój rewolucyjny pogląd. Jego zdaniem relacja pomiędzy trenerem a zawodnikiem powinna tworzyć przestrzeń do nauki wolnej od napięć i lęku przed oceną (własną czy trenera). Przestrzeń, w której sposobem pomocy w osiąganiu sukcesu nie jest dawanie rad, ale umożliwienie graczowi eksperymentowania i korzystania z jego doświadczenia. Po zaskakująco dobrych efektach coachingu w różnych dyscyplinach sportowych metodologia ta w 1992 roku została przeniesiona do biznesu za sprawą ucznia Gallweya i jego książki pt.: „Coaching trening efektywności”. W książce tej Sir John Whitmore uważa, że „odblokowanie potencjału osoby w celu maksymalizacji jej dokonań i działań jest raczej pomaganiem w uczeniu się niż nauczaniem.”

Pomyśl ilu sportowców bez swoich trenerów wchodzi na szczyt danej dziedziny sportu – osiąga sukces?

A jak myślisz, jak jest w poważnym biznesie?

Jak zwykł mawiać  Sokrates: „Nikogo niczego nie nauczę, mogę jedynie sprawić, by myślał”.

Zatem jak jest?  Czy to moda czy szansa na szybszy rozwój … ten coaching?

zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco